wtorek, 14 lutego 2017

Święto zakochanych (w czekoladzie), czyli rzecz o truflach



Obchodzicie Walentynki? Ja też nie. Ale uważam, że każda okazja jest dobra, by świętować. Jeśli nie miłość do kogoś, to chociaż miłość do czekolady. Bo ta nigdy nie przeminie, a czekolada zawsze zrozumie. Tę miłość rzecz jasna można z kimś dzielić, to nawet wskazane. A wspólną pasję bezwzględnie należy pielęgnować! Czy można czynić to lepiej, niż poprzez turlanie słodko-gorzkich, czekoladowych trufli?

Jeśli więc kochacie czekoladę - ten przepis jest dla Was.
Jeśli jednak obchodzicie Walentynki i potrzebujecie doskonałego wyznania miłości - (nie będziecie zaskoczeni) ten przepis jest dla Was.
Jeśli nie ma żadnej okazji, ale głupio tak po prostu zjeść tabliczkę czekolady - patrz wyżej.

czekoladowe trufle


Błyskawiczne trufle czekoladowe
quick chocolate truffles

250 g gorzkiej czekolady 70%
100 ml śmietany 30%
50 g masła
1 łyżka likieru orzechowego
gorzkie kakao

Śmietanę wraz z masłem umieść w rondlu i podgrzej, nie doprowadzaj do wrzenia. Do gorącej mieszanki dodaj posiekaną drobno czekoladę i odstaw na 1-2 minuty. Za pomocą trzepaczki dokładnie wymieszaj wszystkie składniki, aż uzyskasz gęstą i jednolitą masę. Dodaj likier i ponownie wymieszaj. Masę czekoladową przelej do szerokiego naczynia i schowaj do lodówki na 30-60 minut. Gdy masa stężeje (ale nie będzie całkiem twarda), uformuj z niej kulki i obtocz je w gorzkim kakao. Przechowuj w lodówce.

czekoladowe trufle

piątek, 7 października 2016

Zielona (choć biała) czekolada i trudne powroty

Dawno mnie tu nie było, prawda? Cóż, czas szybko płynie i nim się człowiek obejrzy, BACH! Mija ponad rok, gdy ostatnio coś tu napisałam. Wolnego czasu było coraz mniej, motywacji niewiele więcej. Życie na swoim okazało się bardziej rozleniwiające nic jakiekolwiek inne doświadczenie. 

Mimo to blog żył trochę własnym życiem i widzę, że sporo osób tu zagląda. To całkiem miłe uczucie, że ludzie nie zapominają i bodziec, by jednak spróbować wrócić na znane mi tory. Bez presji. Z przyjemnością. Dlatego dzisiaj coś prostego i pysznego, dla fanów nietypowych słodkości.




Biała czekolada z herbatą matcha i liofilizowanymi truskawkami
strawberry matcha white chocolate treat

400 g dobrej jakości białej czekolady
2 łyżki herbaty matcha
20 g liofilizowanych truskawek
płatki kokosowe (opcjonalnie)

Białą czekoladę połam na drobne kawałki i rozpuść w kąpieli wodnej. Dodaj do niej przesianą przez sitko herbatę matcha. W razie potrzeby dodaj więcej herbaty, niż w przepisie. Do masy dodaj 1/3 truskawek i dokładnie wymieszaj. Niedużą, prostokątną blachę wyłóż papierem do pieczenia, przelej do niej czekoladę rozprowadzając ją równomiernie. Wierzch udekoruj truskawkami i płatkami kokosa. Gotową czekoladę schładzaj przez około 1h w lodówce, aż stężeje. 



poniedziałek, 9 listopada 2015

Fiolet na talerzu

Po statystykach postów widzę, że zaczęliście hurtowo kupować dynie. Prym wiodą dyniowe ciasteczka i dyniowe cupcakes z kremem cynamonowym. Gdzieś na szarym końcu tli się także pumpkin pie i dyniowe scones, ale nawet nie mają startu do dwóch pierwszych pozycji. To dobrze, że coś się tu dzieje, mimo mojej dotkliwej nieobecności.

Siedząc z kubkiem gorącej herbaty, patrząc na spadające ostatki liści i snując wzniosłe refleksje o przemijaniu czasu, zaczęłam przekopywać moje niezmierzone bazy danych w poszukiwaniu czegoś, co nada się do publikacji. Niemal już o nie zapomniałam, a była taka dobra. Temat przewodni to "fiolet" i taka trochę jest ta sałatka. Może bardziej różowa niż fioletowa, ale żywych kolorów odmówić jej nie sposób. Gdybym miała jeszcze fioletowy jarmuż, to mielibyśmy mariaż idealny :) Moim zdaniem doskonale zagrałyby tu jeszcze słodkie, fioletowo-czerwone figi. Do przemyślenia na następny raz.


Fioletowa sałatka na ciepło

70 g posiekanego jarmużu
1 fioletowa marchewka
1 średni bakłażan
2 czerwone cebule
100 g sera koziego
pestki z 1/2 granatu

2 łyżki cukru trzcinowego
50 ml octu jabłkowego
1 łyżka oleju rzepakowego

Dressing:
1 łyżka octu winnego
1 łyżka miodu akacjowego (lub innego o neutralnym smaku)
nasiona z 1/2 granatu
50 ml oleju z orzechów włoskich
sól i pieprz

Nastaw piekarnik na 170 st. C. Bakłażana pokrój w grubsze plastry, z jednej strony posyp solą i odstaw na 5-10 minut. Po tym czasie bakłażan puści sok, zetrzyj go za pomocą ręcznika papierowego. Plastry bakłażana posmaruj oliwą, dopraw solą oraz pieprzem i piecz przez około 20 minut, aż zmięknie i się zrumieni.

Wszystkie składniki dressingu wrzuć do blendera i zmiksuj przez minutę. Następnie przecedź przez sito do rondelka i podgrzewaj przez 5-10 minut, aż się zredukuje.

Marchewkę obierz za pomocą obieraczki, a następnie ścinaj podłużne, cienkie pasma/wstążki. Cebulę pokrój w piórka i przełóż do miseczki. Zalej octem wymieszanym z cukrem i odstaw na czas pieczenia bakłażana. W dużej misce ułóż jarmuż, pasma marchewki oraz upieczonego bakłażana pokrojonego w ćwiartki. Dodaj zamarynowaną wcześniej cebulę, wierz posypujemy pokruszonym serem kozim i pestkami granatu. Całość polewamy ciepłym dressingiem.Voila!



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...