
O mojej nagłej fascynacji metodą "cold brew" możecie przeczytać w poście dotyczącym kawy. Od momentu pierwszej próby przygotowałam już kilka litrów takiej kawy i nie zamierzam przestać przynajmniej do października (uczę się nakładać sobie ograniczenia). Urzekła mnie jej łagodność i lekka goryczka, bez cienia kwaśności. Że podobno jest bardziej "okrągła" i cieszy podniebienie. Ale skoro można kawę, to dlaczego nie herbatę?
Tym razem zaczęłam z rozmachem i przygotowałam po litrze herbaty czarnej i herbaty zielonej. Liście oddawały swój aromat przez 12 godzin, ale sądzę, że czas ten można skrócić nawet o połowę w zależności od gatunku herbaty i tego, jaki smak chcemy uzyskać. Oczywiście można go również przedłużyć, po 24 godzinach herbata powinna nabrać charakteru, a przecież zawsze można dodać trochę wody. Mój czarny Earl Grey niczym szczególnym mnie nie zaskoczył, to chyba cecha tych herbat. Nadal był lekko cierpki, gorzkawy i po prostu dobry, ale w niczym nie ustępował swojej wersji "na gorąco". Wystarczy dodać do niego cząstki cytryny, lód, cukier i mamy rasową ice tea. Co innego herbata zielona. Tutaj trochę zaszalałam, wrzuciłam gałązki mięty i melisy, dodałam też cząstki cytryny dla uzyskania cytrusowej nuty. Tak przygotowana była niezwykle łagodna, delikatna dla podniebienia, bez cienia goryczy. Na zdjęciach widać właśnie zieloną. Podana z lodem, świeżymi owocami i odrobiną syropu z agawy, będzie doskonałym towarzyszem w upalne dni. Spróbujcie!
Cold brew tea
4-5 łyżeczek herbaty liściastej
1 litr wody w temperaturze pokojowej (filtrowanej, źródlanej)
sitko
filtr do ekspresu przelewowego
opcjonalnie: cząstki cytryny, limonki, pomarańczy, wiśnie, czereśnie, porzeczki, brzoskwinie, ananasy, mięta, melisa, tymianek, bazylia, co tylko wymyślisz i chcesz poczuć w swojej herbacie!

Liście herbaty wsyp do dzbanka i zalej wodą. Wymieszaj i dodaj ulubione dodatki, według uznania. Przykryj dzbanek folią spożywczą i odstaw na kilka godzin. Jeśli chcesz uzyskać mocny i wyrazisty smak, herbata powinna naciągać przez 12 godzin. Dla subtelniejszego aromatu wystarczy około 6 godzin.
Filtr włóż do sitka i przelej wrzącą wodą. Połóż sitko na wysokim naczyniu i zacznij filtrować herbatę. Pył pozostanie na filtrze, a napój będzie bardziej klarowny. Przelej herbatę do butelki/słoika i przechowuj w lodówce do 5 dni.

Potem ogranicza nas już tylko wyobraźnia. Możesz podać herbatę w wersji cytrusowej z plastrami cytryny, limonki i listkami melisy lub w wersji owocowej z jagodami, borówkami i listkami mięty. A może z truskawkami i malinami? Świeżym ananasem i mango? Z wiśniami, czereśniami i bazylią? Jest tyle opcji..

Takiego orzeźwienia będzie mi trzeba kiedy przyjdą upały! ; )
OdpowiedzUsuńNa razie królują jednak wypieki.
Też czekam na "prawdziwe lato", ale w ferworze testów na razie robię wyłącznie zimne napoje i lody. Choć przy dzisiejszej pogodzie odpowiednie by było kakao z kardamonem. Pozdrawiam! :)
UsuńJa już kiedyś robiłam tym sposobem mrożoną herbatę na lato, chyba czas na wersję z tuningiem i jakimiś dodatkami :D
OdpowiedzUsuńKoniecznie! Chyba innej już nie będę pijać :)
UsuńAleż mam ochotę na taką herbatę! :-) zdradzisz, co posłużyło za podkładkę do zdjęć :-)? rewelacyjnie wygląda
OdpowiedzUsuńDomowej roboty tło :)
Usuńjest mega :-)
UsuńKupić farbę, gąbkę, pędzel i malować. Też będzie mega :)
Usuńaż chciałoby się sięgnąć po szklankę w ten upał!
OdpowiedzUsuń